| Poronin 2004 | Zdjęcia | Foto-Kronika |
W dniach 10 - 25 lipca roku 2004 odbył się wyjazd młodzieży Duszpasterstwa Akademickiego w Rybniku - DAR św. Antoniego - do Poronina (dla niezorientowanych są to okolice Zakopanego). W wyjeździe udział wzięło (co może niektórych zaskoczyć) ponad 40 osób z Rybnika i okolic, a także z Chorzowa i Oświęcimia.
W trakcie 15 dniowego wyjazdu zdołaliśmy zwiedzić okolice Tatr a także przeżyć "Dzień skupienia" na Bachledówce. Przez pierwsze trzy dni towarzyszył nam drugi duszpasterz akademicki w Rybniku, ksiądz dr Grzegorz Wita, który od września zamieszkał na probostwie parafii Matki Boskiej Bolesnej. Nasz wyjazd miał wymiar integracyjno-turystyczno-duchowy. Pod opieką duszpasterza akademickiego księdza Michała Anderko zwiedziliśmy m. in. Pustelnię brata Alberta, kościół na Jaszczurówce, sanktuarium na Krzeptówkach i w Ludźmierzu oraz kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny w "naszym" Poroninie. Oczywiście nie obyło się bez zakupów na zakopiańskich Krupówkach.
Tatry były dla nas wyzwaniem, dlatego wśród szczytów, które zdobyliśmy można wymienić: Sarnią Skałę, Kościelec, Grzesia, Szpiglasowy Wierch, Wołowiec czy Świnicę. Nie zabrakło nas także w Dolinie Pięciu Stawów, nad Morskim Okiem, a także w pobliskich schroniskach (jak np. wielokrotnie odwiedzany Murowaniec). Bardziej wytrwali, czyli tzw. grupa extreme, parokrotnie atakowała Orlą Perć. Mimo nieprzychylności pogody przy trzecim podejściu udało się przejść choć fragment tego szlaku dla zaawansowanych górskich wędrowców. Na Kasprowy wierch wchodziliśmy pieszo, nie kolejką. Niestety na Giewont spoglądaliśmy tylko z daleka, ale w przyszłym roku na pewno tam się udamy. Kuszą nas też Rysy oraz pokonanie całej Orlej Perci. Nasz wyjazd to również imprezy przy RÓŻNORODNEJ muzyce.
Jeden dzień to tzw. "dzień lenia". Jak sama nazwa wskazuje robiliśmy nic, czyli nic nie robiliśmy, tylko wylegiwaliśmy się na słońcu, kąpaliśmy się w rzeczce, graliśmy w siatkówkę oraz w karty.
Atrakcją i zaszczytem dla naszego duszpasterza (choć nie tylko dla niego) była obecność kardynała Franciszeka Macharskiego w miejscowej parafii podczas uroczystości odpustowych.
Jedzenie... no cóż nie do opisania. Dużo, dobre... po prostu cud, miód i orzeszki. Wieczory spędzaliśmy
też na wspólnej grze w siatkówkę lub przy kominku popijając czasem grzane wino.
Obóz zakończyliśmy
całonocnym ogniskiem z kiełbaskami oraz chóralnymi śpiewami przy akompaniamencie gitary. Ogólnie mówiąc
było SUUUUUUPER, niejednej osobie łzy płynęły z oczu kiedy trzeba było wracać do domu.
Za rok na pewno powtórzymy ten wyjazd, lecz już teraz zapraszamy wszystkich do udziału w naszych spotkaniach formacyjnych.